Sojusz Lewicy Demokratycznej

Blogosfera

Bariery dla pełnosprawnych

Data dodania: 2015-01-19 15:58

Muszę przyznać, że bardzo się cieszę, iż moje dziecko ma już prawie 7 lat. Dlaczego? Daje mi to spore pole manewru jeśli chodzi o rozrywkę i łączenie pasji z byciem matką. W zasadzie mogę ją zabrać wszędzie. Wybór restauracji, do której można pójść nie jest więc problemem (większość posiada kąciki zabaw czy dziecięce menu), a miasto od czasu do czasu dostarcza rozrywek odpowiednich dla kilkulatka, ale...

Gorzej, kiedy nasza latorośl ma kilka miesięcy. Atrakcje takie jak dziecięce menu czy kącik zabaw raczej są poza zasięgiem. Trzeba sobie z dzieckiem poradzić we własnym zakresie. Ot życie! Natomiast prawdziwe schody zaczynają się gdy dziecko trzeba np. przewinąć (że o karmieniu piersią nie wspomnę).Takie luksusy jak przewijak w toalecie w lokalach na terenie naszego powiatu w zasadzie nie występują! Ba… czasem same toalety wyglądają tak, że człowiek myśli gdzie jest sanepid?! I tu zaczęłam się nad tematem zastanawiać…

Dlaczego właściciele lokali nie instalują przewijaków? Koszty? Warunki lokalowe? Obierają inny „target” i nie potrzebują u siebie rodziców z niemowlakami?

Zacznijmy od początku - koszty. Wierzyć się nie chce, aby mógł to być poważny argument, ponieważ ceny przewijaków do toalet publicznych to kwestia 1000-1800 zł w zależności od modelu. Wydatek jest jednorazowy, a cena raczej nie jest zaporowa, kiedy pomyślimy o niej w ramach inwestycji we własny biznes!

Jeśli chodzi o warunki lokalowe, to też brak przewijaków nie jest to dla mnie w większości przypadków wiarygodnym wytłumaczeniem. Mocowane do ściany składają się nie zajmując zbyt wiele miejsca… Żyjemy w czasach, gdzie na rynku dużą popularnością cieszą się mikro - kawalerki (gdzie na 18-19 m kw mieści się łazienka, kuchnia i pokój spełniający funkcję miejsca pracy, salonu i sypialni) więc chyba nie blokuje nas brak kreatywności w aranżacji wnętrz…???

No i na koniec wisienka na torcie. Moim zdaniem prawdziwy powód braku przewijaków jest taki, że restauratorzy po prostu nie potrzebują u siebie rodziców z niemowlakami. Bo z takimi klientami same kłopoty. W związku czym nie myślą o udogodnieniach dla tej części klientów. Niemowlak płacze, marudzi, przeszkadza no i przede wszystkim na mieście konsumuje mleko bądź „słoiczki”, a nie menu z restauracji. No to po co komu taki klient? Rodzic jak chce niech przyjdzie sam - dla swojej i wszystkich innych wygody...

Jednak nie tędy droga. Zapewniam, że rodzic z największą przyjemnością wyrwie się z domu sam bez dziecka. Niemniej ma też prawo do tego, by być obsłużonym na najwyższym poziomie, jeśli decyduje się zabrać ze sobą niemowlaka! Klient płaci i wymaga! Dlaczego ma sobie...jakoś radzić? Dlaczego ma czytać w „Wyborczej” felietony o tym jakie to okropne gdy przewija dziecko przy stole? A gdzie ma to zrobić, na chodniku?

Czas najwyższy, aby restauratorzy którzy czasem słusznie narzekają na słaby ruch i niskie zarobki, przez co muszą płacić między 5-7 zł na godzinę swoim pracownikom zauważyli, że szansą na zwiększenie obrotów jest między innymi wyjście naprzeciw rodzicom z dziećmi. I to wyjście nie po najmniejszej linii oporu! Jestem pewna, że ta część klientów doceni ich wysiłki!

Zobacz profil polityka: Joanna Mazurkiewicz

Komentarze